Strona Główna Uncategorized „Celem zawsze była idea, a nie konkretne wydarzenie.” – Elektrowywiad #Extra Revive

„Celem zawsze była idea, a nie konkretne wydarzenie.” – Elektrowywiad #Extra Revive

by Damian Badziąg
0 komentarz

Fot. Helena Majewska

Dwa lata temu bezpardonowo wkroczyli na polską scenę elektroniki i ani myślą się zatrzymywać. W związku, ze zbliżającą się wielkimi krokami pierwszą edycją Interioru postanowiliśmy porozmawiać ze sprawcami całego zdarzenia. Projekt Revive tworzą wspólnie niemalże od samego początku: Paulina, Terstin, Robert i Kuba. Tylko oni sami wiedzą, gdzie tak naprawdę sięga ich granica wyobraźni. O tym, skąd wziął się pomysł na Revive, labelu, którego premiera już wkrótce, okolicznościach powstania „back to back’a” Marco Shuttle i Pessimista, czy planach na jesienną ramówkę warszawskich „999”. Zapraszamy do lektury!

*********************************

28 kwietnia 2017 roku i pierwsza impreza pod szyldem Waszego kolektywu w nieistniejącym już Das Lokal. Zanim, jednak na dobre ruszyliście na podbój polskiej sceny elektroniki, ktoś musiał wpaść na pomysł, by twór jakim jest Revive, w ogóle zaczął mieć rację bytu. Z czego wzięło się Revive, kto stał za całą inicjatywą i z kim mamy do czynienia teraz, po upływie dwóch lat od momentu powstania?

Za inicjatywą stał Terstin, a pomysł wziął się z jego potrzeby dzielenia się z innymi muzyką, którą odkrywał i lubił. Początkowym zamysłem projektu było organizowanie niewielkich imprez w klubach, na które mieli być zapraszani niszowi artyści, mogący w niedalekiej przyszłości mieć duży wpływ na scenę. Musimy przyznać, że nie spodziewaliśmy się, że rozwinie się to i eksploduje w tak krótkim czasie. Od niemalże samego początku blisko projektu był zarówno Robert, jak i Paulina, która na pierwszej imprezie była zaledwie gościem. Od drugiego eventu z I Hate Models w warszawskim Niebie działaliśmy już jako kolektyw, a do wspomnianej trójki dołączyło kilka osób, które są z nami do teraz.

Docelowym eventem, który chcieliście zorganizować był marcowy Revive Festival z 2018 roku, jak i późniejsze jego kontynuacje?

Nic z tych rzeczy. Celem zawsze była idea, a nie konkretne wydarzenie. Zależało nam na wniesieniu świeżości na polską scenę, co nawet wskazuje nasza nazwa „Revive” – odrodzenie. Małe imprezy mają swój urok, ale szybko przestały być dla nas wyzwaniem, a uzależnienie od adrenaliny i ryzyka dodało nam wiatru w żagle.

Uważacie zatem, że polska scena potrzebowała świeżości, odrodzenia?

Tak. Chyba każda scena i branża tego potrzebuje. Jest to naturalna kolei rzeczy, która sprawia, że wszystko staje się bardziej interesujące i przyciągające. Od samego początku czuliśmy tę samą potrzebę.

Czy potrzebę odświeżenia sceny można również połączyć z zarażaniem ludzi nie tyle co samą muzyką, co warsztatami nauki i sztuki, które od październikowej edycji towarzyszą Waszym eventom?

Chcemy, aby festiwal rozwijał się z każdą edycją i nabierał wartości artystycznych. Coraz lepiej poznajemy naszych odbiorców i dowiadujemy się, że oni podobnie jak i my mają duże oczekiwania związane z rozwojem nie tylko muzycznym, ale także artystycznym, kulturowym, oraz tym osobistym. Przy tworzeniu każdego kolejnego wydarzenia staramy się, aby wymienione wyżej aspekty były coraz bardziej rozwijane. Festiwal sam w sobie wziął się z potrzeby zrobienia czegoś większego, a poboczne tematy, jak „Revive is Art” i „Revive i Sience” są niejako spuścizną naszych oczekiwań wobec sceny i tego, że nie chcieliśmy być jednowymiarowym projektem muzycznym, na który ludzie przychodzą się tylko i wyłącznie bawić. Możliwość połączenia ze sobą różnych odłamów działalności artystycznej, jakimi są muzyka, sztuka i nauka nabiera o wiele głębszego znaczenia, gdy dodamy do tego możliwość dzielenia się tym z innymi.

Zostając jeszcze na chwilę w tematyce Revive. W trakcie oglądania oficjalnego teasera Interioru w oko wpadło mi kadr z wykorzystanym do niego trackiem: Torn Relics – „Burning Injustice” i wzmianka „From the forthcoming EP on Revive Record Label”. Jeśli dobrze interpretuje to co widziałem, to za niedługo możemy być świadkami kolejnego projektu, tym razem labelu?

Zgadza się. Wytwórnia będzie nosić nazwę „Inicjacja”, a z założenia ma być integralną częścią Interioru, ponieważ przejmie jedną ze scen festiwalu, umiejscowioną w kościele. Być może najbardziej wyjątkową przestrzeń całego Klasztoru Cystersów. „Inicjacja” będzie odzwierciedleniem Revive z kilku powodów. Będziemy przede wszystkim wydawać muzykę artystów związanych z naszym projektem zarówno z Polski jak i z zagranicy. Jak zdążyłeś zauważyć, jedno z wydań należeć będzie do Torn Relics i co warte podkreślenia będziemy kłaść nacisk na wydania winylowe. Pragniemy by cała otoczka wokół labelu skupiona była wokół polskich tradycji, obrzędów i rytuałów, co swoje przełożenie będzie miało chociażby w wyglądzie okładek płyt i promocji. Nie przypadkowo na lokalizację Interioru wybrany został Klasztor Cystersów, którego początki sięgają XII wieku. Klimat wytwórni jaki zrodził się w naszych głowach idealnie współgra z nachodzącym wydarzeniem, dlatego tym bardziej cieszy nas możliwość ruszenia z projektem niemalże w tym samym czasie.

Zarówno Parallx, jak i Oake są oficjalnie rezydentami Revive. Nie jest to rezydentura klubowa, z którą można spotkać się znacznie częściej, tylko kolektywna. Co w kwestii imprez odbywających się w Polsce oznacza ich rezydentura dla Revive?

Do tematu rezydentury podchodzimy bardzo elastycznie. Nie zamykamy drogi innym klubom i miastom, wręcz przeciwnie. Mimo rezydentur sami zachęcamy innych promotorów, by korzystali z usług artystów. Parallx, dla przykładu niedługo wystąpi w jednym z większych polskich miast. Co dla nas jest interesujące w tym wszystkim, to progres danego artysty, który na przestrzeni miesięcy i odbytych w tym czasie imprez pod szyldem naszej marki możemy obserwować. Przyjemnie jest pisać wspólną historię, utożsamiać się z ich brzmieniem, mimo, że jeden i drugi sporo się od siebie różnią i mają kompletnie co innego do zaoferowania. Parallx to niejako odzwierciedlenie sceny „Explore” nawiązującym do mocnego, ale tanecznego oblicza Revive. Oake ze swoim eksperymentalnym brzmieniem idealnie wpasowuje się w scenę „Crave”. Gdy dodamy do tego aspekt poza muzyczny, czyli komunikację i więzi, jakie udało się nam z nimi nawiązać, wychodzi nam współpraca niemalże perfekcyjna Jak sam mogłeś zauważyć w trakcie Afteru w Stalowni, po ostatnim Revive Festival, Erica trudno było wygonić do hotelu, tak dobrze się z nami bawił. Rezydentura nie ogranicza się tylko do granic kraju, ponieważ szykujemy kolejne imprezy w Berlinie.

Zostając przy imprezach przejdę do tej, która chyba jak żadna inna w ostatnim czasie wyjątkowo spędza Wam sen z powiek. Zatem, jak idą przygotowania do i tu zacytuję Was samych: „[…] napisania nowej historii Klasztoru Cystersów”?

Korzystamy z doświadczenia zdobytego przy organizacji poprzednich festiwali, więc na pewno jesteśmy mądrzejsi, a to pozwala nam zaoszczędzić sporo czasu. I jest to dla nas niezwykle cenne, bo dość późno zaplanowaliśmy to wydarzenie i cały czas musimy intensywnie nad wszystkim pracować. Czujemy się przygotowani, chociaż jeszcze sporo przed nami i musimy zadbać o wiele szczegółów, a one przy naszych wydarzeniach mają ogromne znaczenie. Wierzymy, że Interior będzie miał swój rozdział w bardzo bogatej i niezwykłej historii Klasztoru Cystersów. Chcemy aby każdy uczestnik, również Ci, którzy do Klasztoru powracają, identyfikowali to wydarzenie z niezwykłym i unikalnym doświadczeniem. Mamy nadzieję, że otworzycie ten rozdział razem z nami.

Na ile scen możemy się szykować?

Interior będzie podzielony na trzy sceny: dwie nocne i jedną dzienną. Będziemy grać od godziny 20:00 w piątek, do bliżej nieokreślonej w niedzielę. Dwie sceny będą usytuowane wewnątrz klasztoru (kościół i dziedziniec), a jedna poza jego murami.

Traktujecie ten projekt jako największe wyzwanie z jakim dotychczas zdarzyło się Wam zmierzyć?

Z perspektywy czasu wydaje się, że pierwsza edycja Revive Festival była dla nas wielkim wyzwaniem, ale nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Interior to całkowicie inny rodzaj przedsięwzięcia. Największym wyzwaniem przy organizacji Interioru z jakim musimy się zmierzyć jest teren. Revive jest miejskim festiwalem, na który ludzie bezproblemowo mogą dojechać z każdego zakamarka Polski, praktycznie wszędzie mogą zapewnić sobie nocleg. Gdy mówimy o infrastrukturze, na przykładzie Interioru, wszystko nabiera innego znaczenia. Jesteśmy uzależnieni od ryzyka i każdych kolejnych stawianych wyzwań. Nie zdecydowalibyśmy się na tak duże przedsięwzięcie, gdyby nie było większym wyzwaniem niż Revive. Próżno byłoby szukać motywacji i energii. W trakcie Interioru wszystkie decyzje muszą być podejmowane pięć razy szybciej. Robiąc pierwsze Revive nikt nie miał wobec nas oczekiwań. Niektórzy spisywali nas na straty, a i presja była znacznie mniejsza, niż teraz. Dodatkowym czynnikiem narzucającym niejako dodatkową presję na nas jest sam Klasztor, czyli miejsce, które śmiało można uznać za legendarne dla polskiej sceny elektronicznej.

Czy nie za późno ruszyliście z wypuszczeniem Interioru jako wydarzeniem, jak i późniejszą promocją?

Bardzo późno dostaliśmy potwierdzenie o możliwości organizacji festiwalu w Lubiążu. To ogromne wyzwanie stworzyć taki event w niespełna pół roku. Podjęliśmy takie ryzyko i teraz musimy temu sprostać. Wydarzenie jest, promocja działa, także wszelkie kroki do realizacji zostały podjęte. Myślę, że czas, który nie jest naszym sprzymierzeńcem jeszcze bardziej mobilizuje nas do ciężkiej pracy. Temu wszystkiemu trochę spokoju nadaje fakt, że posiadając tak wspaniały team jesteśmy w stanie osiągnąć zamierzony cel.

W jaki sposób doszło do zrodzenia się trzech duetów, które na zbliżającym się Interiorze będą miały swoją światową premierę? Przypomnę tylko, że chodzi o Inigo Kennedy b2b Stephanie Sykes, Marco Shuttle b2b Pessimist i Sigha b2b Błażej Malinowski.

Nie byłoby to możliwe, gdyby nie poprzednie edycje Revive, które odbiły się echem w Berlinie. Wydaje nam się, że wypracowaliśmy zaufanie wśród agencji, które są gotowe zaryzykować tego typu eksperymenty na naszych wydarzeniach i to samo tyczy się artystów. Może to wydać się dziwne, ale dogranie tych b2b’ków było dosyć proste. Ingio i Stephanie od początku podchodzili do tematu bardzo entuzjastycznie. Błażej jest naszym przyjacielem, a Sigha bardzo chwalił jego występ w Berghain, więc to połączenie wyszło naturalnie. Najbardziej egzotyczne wydaje się połączenie Marco Shuttle i Pessimista, nie tylko ze względu na osobliwe i mocno różniące się od siebie style, ale również fakt, że jeszcze niedawno artyści działali na zupełnie innych scenach, które nie były ze sobą w znaczącym stopniu związane. Cała „operacja” zbiegła się w momencie naszej pierwszej imprezy w berlińskim About Blank, przy okazji występu Marco i wspólnej kolacji, w trakcie której zaproponowaliśmy nasz pomysł na ich występ. Marco po chwilowym namyśle stwierdził, że to może być ciekawe i zgodził się, co trochę nas zdziwiło. Następnie maestro Shuttle sam przedstawił ten pomysł Pessimist’owi. Mądrzy artyści nie odmawiają tak uznanym postaciom, więc wszystko zakończyło się pomyślnie. Ta historia jest dla nas bardzo budująca. Pokazuje, że w tym świecie nadal jest sporo artystów autentycznych, nie zepsutych, chcących nieustannie eksperymentować i eksplorować brzmienia muzyki elektronicznej.

Mieliście pomysł na inny „back to back” / artystę, którego nie udało się zrealizować?

Sęk w tym, że właśnie nie. Mieliśmy trzy pomysły, trzy próby i trzy zakończyły się sukcesem. Jeśli już mieliśmy bookingi, których nie udało się potwierdzić, to tylko dlatego, że dany artysta nie był dostępny na proponowany przez nas termin. Zdajemy sobie sprawę, że z promocją Interioru ruszyliśmy później niż powinniśmy, jednak mimo wszystko uważamy, że efekt końcowy w postaci line-upu jest tym, co chcieliśmy osiągnąć. A co do innych „back to backów” to z pewnością zobaczycie niejedną światową premierę na naszej sceny na Unfarmed 2019 i Revive Festival 2020.

Fot. Helena Majewska

W 999 również?

Nie da się ukryć, że my jako Revive daliśmy cząstkę siebie temu miejscu, co można zauważyć po obytych imprezach. Nie zmienia to faktu, że „Dziewiątki” od samego początku same pracują na swoją renomę i same wyznaczają własny kierunek. Od pierwszej imprezy czuć odpowiedni vibe, energię, że przychodzą odpowiedni ludzie. Śmiało można stwierdzić, że „999” dysponują jednym z najlepszych nagłośnień w Polsce. Program na nadchodzące miesiące sprawia, że nasza wizja co do klubu jawi się bardzo optymistycznie. Będzie on bardzo unikatowy, a powinien zainteresować sporą część publiki, nie tylko w Warszawie. Najbardziej interesujące wydają się koncepty imprez, które wprowadzą wiele świeżości. Na przykład ogłoszone już 48 godzinne Revive Fatality, odbędzie się po raz pierwszy już we wrześniu na 3 scenach, a towarzyszyć mu będzie wspólne śniadanie na roztańczonym patio Miłości Kredytowej, klubu który z okazji tego wydarzenia połączy z nami siły. Line-up będzie bardzo zróżnicowany, pełen zagranicznych headlinerów i najciekawszych polskich artystów.

Jesteście w stanie zdradzić nieco programu 999 na sezon jesień-zima?

Jesienią czeka nas wiele ciekawych imprez, jak na przykład wspomniane wyżej Fatality, imprezy trancowe, showcase Mord Records, wydarzenie z okazji 20 lecia działalności Exium, czy 10 lecie labelu Stroboscopic Artefacts, który wyznaczał trendy na przestrzeni ostatni lat. Możemy zdradzić, że w najbliższym czasie czeka nas mnóstwo wyjątkowych występów: światowa premiera b2b’ka Terence Fixmer i Claudio PRC, Silent Servant czy Oake, który dał czadu na ostatnim Revive.

Jak ocenicie pierwsze 3 miesiące działalności klubu?

Szczerze? Dla porównania z Interiorem większym wyzwaniem był dla nas klub, który powstał tak naprawdę z dnia na dzień, który trzeba było odpowiednio zaaranżować i obsadzić w artystów. Jednak, jeśli mielibyśmy ocenić pierwsze miesiące, to z pewnością uznamy je za udane. Klub sam w sobie wniósł na warszawskiej scenie wiele świeżości, która była potrzebna. Koniec końców sezon jesień-zima pokaże w jakim miejscu jest klub, czy będzie rokował na przyszłość i czy nadal będzie dumnie odwiedzany, jak dotychczas.

W ostatnim wywiadzie, a propos „999” padło zdanie, do którego chciałbyś byście się odnieśli: „Zależy nam przede wszystkim, aby stworzyć jak najlepsze warunki do swobodnej, długiej i niezobowiązującej zabawy. Nie chcemy jak reszta klubów tworzyć wokół klubu otoczki czy wpajać ludziom niepotrzebną ideologię. […] Ludzi, którzy szanują swoje pieniądze i wiedzą, że dobra impreza kosztuje”. Po masie imprez, przez które przewinęły się tysiące ludzi, jesteście w stanie powiedzieć, że udało się zrealizować wyżej wspomniane założenia?

Tak. Od początku dało się czuć niesamowitą energię i vibe ludzi, którzy odwiedzali klub. Doświadczyliśmy ciekawego zjawiska, nad którym pracowaliśmy od początku. Nie mieliśmy w planach narzucania swoich wartości. Daliśmy ludziom wolność, swobodę i trzeba przyzna, że zabieg ten wyszedł bardzo dobrze. Ludzie po prostu weszli do naszego kubu, poczuli, że mogą być sobą, że nie jest im narzucana jakakolwiek idea, a Ci w zamian odwdzięczyli się zabawą, flow, energią i dobrą aurą. Symbioza pełną gębą. Uznaliśmy, że samo to, co chcemy zaoferować ludziom, to jakich brzmień doświadczą w 999 będzie wystarczające do tego, by mogli czuć się równie swobodnie, jak większość ludzi czuła się w Berlinie jeszcze kilka lat temu. Doświadczenie czegoś zupełnie nowego, nieopisana żadnymi słowami wolność, możliwości wyrażania siebie siebie na swój, wyjątkowy sposób. To chcieliśmy osiągnąć.

Gdzie będzie można Was jeszcze spotkać oprócz wspomnianych wydarzeń?

Pod koniec roku dołożymy swoją cegiełkę do halowego wydarzenia Unframed, które odbędzie się w Opolu. Na naszej scenei wystąpią tacy artyści jak Dax J, czy Parallx b2b Inhalt Der Nacht.

Dziękuję Wam za rozmowę i widzimy się przy okazji Interioru!

Również dziękujemy i do zobaczenia!

Warto przeczytać

Zostaw Komentarz

%d bloggers like this: