Strona Główna BlogWywiady „Największą satysfakcję sprawia mi codzienna praca nad muzyką.” – Elektrowywiad #1 Błażej Malinowski

„Największą satysfakcję sprawia mi codzienna praca nad muzyką.” – Elektrowywiad #1 Błażej Malinowski

by Damian Badziąg
0 komentarz

O występie w Berghain, powodach wyjazdu do Niemiec i ewentualnym powrocie do Polski, wyjątkowości Gruzji na tle innych państw w kontekście postrzegania muzyki elektronicznej, oraz planach na przyszłość. O tych i o innych tematach porozmawialiśmy z jedną z najjaśniejszych gwiazd współczesnej elektroniki.  Elektrowywiad #1 i Błażej Malinowski.

*********

Witaj, Błażej. Na samym początku chciałem Ci niezmiernie pogratulować! Wiesz o czym mówię?

Cześć, domyślam się, że chodzi o Berghain. Dziękuję.

Dokładnie. Gdy ogłosiłeś na Facebooku, że wystąpisz w Berghain, dało się o Tobie przeczytać niemalże wszędzie. Spodziewałeś się tak pozytywnego odzewu ludzi dookoła?

Domyślałem się, że gdzieś ta informacja dotrze ale na pewno nie spodziewałem się tak dużej fali wsparcia i wielu wiadomości od bardzo dużego grona osób. Co nie ukrywam bardzo mnie zaskoczyło i za co jestem bardzo wdzięczny!

Myślisz, że to, iż na co dzień rezydujesz w Berlinie, mogło mieć duży wpływ na Twoją przyszłą wizytę w miejscu, o którym marzy niemal każdy DJ i producent?

Nie jestem pewien czy to miało znaczący wpływ. Myślę, że to wynik wielu czynników od muzyki, wydań, działań promotorskich, występów w różnych miejscach oraz co równie ważne współpracy z agencją Elite Music Management, a w szczególności Michaela i Kerry. Ale tak jak mówisz jest to spełnienie jednego w wielkich marzeń.

Powiedzmy zatem, że Berghain masz już odhaczony. To znaczy, będziesz miał 9 marca. Jest zatem coś innego co chciałbyś w przyszłości zrealizować, co sprawiłoby, że poczułbyś satysfakcję urastającą do rangi spełnienia?

W mojej głowie rodzi się bardzo wiele planów i marzeń, które chciałbym zrealizować ale zazwyczaj wolę mówić o rzeczach, które są już pewne albo w fazie ostatnich przygotowań. Przyznam szczerze, że największą satysfakcję sprawia mi codzienna praca nad muzyką, granie i dopracowywanie wydawanie moich kolejnych projektów. Cała reszta nie jest często zależna od nas więc staram się skupiać nad tym co aktualnie jest przede mną.

A propos projektów zatem. Wraz z początkiem roku ukazała się najnowsza epka Głós „Twenty-Seven Stabs”, na której można znaleźć remix Twojego autorstwa. Z tego co wiem w niedalekiej przyszłości również i spod Twojej ręki możemy spodziewać się nowej EP-ki. Możesz uchylić nam rąbka tajemnicy co do chociażby premiery?

Aktualnie czekam na wydanie mojej solowej Ep która ukaże się w maju tego roku oraz jednego utworu na składance VA. Pracuję właśnie nad 2 remixami w tym nad jednym dla jednego z artystów, których od lat bardzo cenię oraz nad kolejnymi dwoma solowymi płytami. Ale jak widzisz unikam nazw. Staram się mówić o tym co już jest pewne.

Nie da się ukryć. Miną zaraz 4 lata odkąd postanowiłeś wyjechać do Niemiec. Zatem jeśli zapytam Cię o powrót do Polski w przyszłości to jest on już pewny, czy na razie wstrzymajmy się z taki deklaracjami?

Szczerze mówiąc nie myślę o tym w tym momencie. Póki co jest mi tutaj dobrze i tak naprawdę nigdy nie czułem, że wyprowadziłem się gdzieś daleko. Od początku mam kontakt z przyjaciółmi, rodziną i sceną. Przez cały okres mojego pobytu w Berlinie nieustannie utrzymujemy z Michałem Wolskim naszą cotygodniową audycję Fűnfte Strasse. Gram dość często w wielu polskich klubach jak i robię swoje imprezy, choćby Why So Silent pod którego szyldem zrobiłem już 40 eventów. W planach mam również kolejny pomysł na serię imprez ale o tym będę mógł mówić niebawem.

Swój powód by wyjechać do Niemiec zapewne miałeś. Nie będę Ciebie pytał o okoliczności wyjazdu itp. tylko zapytam z innej strony. Jesteś w stanie powiedzieć wprost, że DJ-owi, który osiadł w Berlinie jest o niebo łatwiej na początku kariery niż chociażby u nas?

Wyjazd był pokierowany chęcią zmiany i zwykłą rodzinną przygodą. Do Berlina przyjeżdża bardzo wielu artystów, Dj-ów czy producentów więc zakładanie, że dzięki temu coś więcej się uda może być zgubne. Przez pierwszy rok mojego pobytu tutaj moje bookingi w Polsce nieco przycichły a w Berlinie czy w innych niemieckich miastach również nie grałem. Muzyka przyszła naturalnie bo w moim podejściu do pracy nic się nie zmieniło. Po jakimś czasie wyszły wydania w labelu The Gods Planet prowadzonym przez Claudio PRC i Ness’a, zaproszenia do Tresora, About Blank czy Griessmühle. Zacząłem pracować z agencją (wtedy jeszcze Pakt) a teraz Elite Music Managemant i sukcesywnie udawało mi się grać w nowych miejscach i wydawać kolejne płyty choćby w Semantica rec.

Gdybyś miał dać wskazówki każdemu kto zaczyna, tudzież snuje plany o byciu znanym DJ-em, to co by to było?

Jeśli pytasz o porady to ja od zawsze uważałem, że praca i włożone poświęcenie jest i zawsze będą najważniejsze. Jeśli robimy coś w co wkładamy serce to cała reszta schodzi niejako na drugi plan. Zatem najważniejsze z mojej perspektywy jest zaangażowanie w DJ-ing, produkcję, działania promotorskie, wzajemne wsparcie i współpraca z artystami czy jakakolwiek praca na rzecz sceny.

Zejdźmy z tematu Berlina i przenieśmy się nieco dalej na wschód. Po ostatniej wizycie Septa w Gruzji wpadł mi w oczy jego wywiad dla Luzztro Records, w którym stwierdził, że “Gruzini chodzą na swoje imprezy dla muzyki”, co łatwo można zinterpretować, iż po prostu wiedzą na co chodzą. Sam grałeś w zeszłym roku w Bassiani. Podzielasz zdanie Michela?

Muszę przyznać, że scena w Gruzji jest niesamowita, choć uważam, że wszędzie i w każdym kraju są wydarzenia na które ludzie przychodzą po konkretne brzmienia. Ale na pewno czuć tam, że kultura klubowa, taniec i muzyka wykracza poza powszechne ramy i jest bardziej ruchem społecznym dlatego wspólnota, więź jest tam tak bardzo silna i zauważalna.

Masz zatem swoją teorię skąd wzięła się ta silna przynależność i więź u Gruzinów? Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? Nie przeczę, że u nas wspólnoty nie ma, jednak geograficznie znajdują się oni przecież dalej od Niemiec tj. europejskiej kolebki techno, w porównaniu do Polski, której niestety brakuje do podobnej samoświadomości. Wzorce na pewno skądś czerpią.

Przy okazji mojej wizyty w Tbilisi i podczas rozmów z artystami związanymi z Bassiani dało się wyczuć, że kluby tam są miejscami gdzie społeczny ruch wolnościowy jest bardzo istotny. Zatem jest to rodzaj wspólnoty wykraczający nieco poza ramy stricte muzyczne.

A jak ma się techno i wspólnota z nim związana na innych kontynentach? Nie licząc Europy, i takich “egzotycznych” państw jak Kosowo, Turcja, Szwajcaria, czy wcześniej wspomniana Gruzja, odwiedziłeś w ubiegłym roku dwa inne kontynenty. Trasy po Stanach Zjednoczonych i Azji musiały być dla Ciebie niesamowitym przeżyciem. O wizycie w Mongolii nawet nie wspomnę. Jak wrażenia? Co Cię najbardziej zaskoczyło?

Granie w Japonii i w Korei od zawsze było moim marzeniem i samemu ciężko było mi uwierzyć, że dzięki muzyce mogłem odwiedzić te kraje. Impreza w Vurt w Seulu była tą, którą zapamiętam. Bardzo małe rodzinne miejsce z muzyką nie przekraczającą 128 BPM. Wspaniała i skupiona publika spowodowała, że byłem w klubie od początku do samego końca imprezy. W Stanach zjednoczonych na pewno będę wspominał imprezy w Denver (Nocturnal) i Nowym Jorku (Aphotic), gdzie było tak gorąco, że wydawało mi się, że w trakcie grania zemdleję.Jak się później okazało mój komputer niestety nigdy nie pracował już tak samo aż w końcu wyłączył się na dobre. Ale atmosfera była świetna więc było warto. Wracając do całokształtu wydarzeń w Ameryce, wygląda to nieco inaczej niż w Europie ponieważ prawo w wielu miejscach nakazuje zamykać klubu w okolicach godziny 2 w nocy więc większość imprez organizowana jest w wynajmowanych mniej legalnych przestrzeniach. Mój wyjazd do Mongolii rzeczywiście był nie małym zaskoczeniem ale jak się okazuje bardzo możliwe, że wrócę tam w okolicach lipca 2019 roku. Tamtejsza scena z tego co zauważyłem jest jeszcze na początku rozwoju tym bardziej się cieszę, że mogłem tam zagrać.

Można zatem uznać, że rok 2018 był dla Ciebie hmmm… przełomowy? Czy po prostu najbogatszy w doświadczenia?

Bogaty w doświadczenia na pewno ponieważ dostałem zaproszenia z bardzo wielu ciekawych miejsc i klubów, choć przełomem tego nie nazywam. Jestem szczęśliwy, że moja muzyka powoli zatacza szersze kręgi.

Nie tak dawno, w ostatnim wywiadzie dla Monument, został poruszony temat Twojej wytwórni, którą masz w planach założyć. Coś się zmieniło od tego czasu? Nastał już “ten moment”?

Muszę przyznać, że jestem już coraz bliżej. Decyzja została niedawno przeze mnie podjęta i właśnie pracuję nad zebraniem wszystkich potrzebnych szczegółów w całość. Zajmie to zapewne jeszcze trochę czasu z racji na całą operację ale całość nabiera już realnych kształtów.

Nazwę już wybrałeś?

Tak ale tego na ten moment tego nie zdradzę.

Przejdźmy do pytań od czytelników.

Masz produkcję własnego autorstwa, którą po dziś dzień wspominasz najlepiej?

Największą radość sprawia mi praca nad nowymi utworami więc nie mam „swoich” ulubionych utworów. Najważniejsze dla mnie jest to aby w momencie wysyłki do wytwórni utwór w mojej głowie był skończony. Daje mi to przestrzeń do pracy nad czymś świeżym. Mam jedynie kilka utworów, które bardzo lubię grać podczas moich live-actów, ale i to z czasem się zmienia.

Jakie są Twoje inspiracje do tworzenia muzyki. Masz swojego ulubionego artystę / producenta?

Główną inspiracją jest dla mnie zazwyczaj brzmienie albo atmosfera w jakim chciałbym aby dany utwór zmierzał. Na co dzień słucham bardzo dużo muzyki i mógłbym wymieniać artystów bez końca szczególnie, że co chwilę odkrywam coś nowego.

Zawsze zastanawiała mnie kwestia nadawania tytułów utworom. Skąd u Ciebie takie, a nie inne pomysły na nazwanie konkretnej produkcji?

W tym wypadku nie mam reguły. Czasem zaczynam od tytułu, w innych przypadkach nazwa przychodzi w trakcie pracy a czasami dobieram ją do pomysłu, który stworzyłem na potrzeby występu i wierzę, że warto ten projekt sfinalizować w postaci gotowego utworu.

To by było chyba na tyle. Bardzo Ci dziękuję, Błażej, za poświęcony czas. To była dla mnie przyjemność. Jako, że nasza rozmowa ma miejsce dosłownie kilka dni przed Twoją wizytą w Berghain, to czego w związku z tym sobie życzysz?

Inspiracji, ciągłej nieprzerwanej pracy i rozwoju. Dziękuję bardzo!

Warto przeczytać

Zostaw Komentarz

%d bloggers like this: