Strona Główna BlogWywiady „Pobyt w Londynie dał mi bardzo dużo, zarówno życiowo jak i muzycznie” – Elektrowywiad #2 L Ʌ V Σ N

„Pobyt w Londynie dał mi bardzo dużo, zarówno życiowo jak i muzycznie” – Elektrowywiad #2 L Ʌ V Σ N

by Damian Badziąg
0 komentarz

O swoich początkach z muzyką, o tym dlaczego w Polsce nie jest tak znana jak chociażby na zachodzie, o powodach wyjazdu z Londynu, swojej muzyce i planach na przyszłość. Na te i inne pytania odpowiedziała L Ʌ V Σ N, dj-ka i producentka mieszkająca na co dzień w Gdyni. Zapraszamy do lektury!

**************

Witaj, Marta! Niezmiernie się cieszę, że zgodziłaś się na rozmowę. Z tego co mi wiadomo jest to dla Ciebie pierwszy wywiad. Zgadza się?

Tak jest, pierwszy.

W świecie elektroniki dla wielu ludzi możesz się wydawać osobą nawet nie tyle anonimową, co po prostu mało znaną. Żeby chociaż trochę przybliżyć czytelnikom Twoją sylwetkę opowiedz nam, jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Moja przygoda z muzyką zaczęła się jeszcze w czasach podstawówki i powoli bardzo ewoluowała. Zaczęło się od grania na perkusji, ale dość szybko przerzuciłam się na gitarę i zostałam samoukiem. Z czasem, wraz z siostrą Weroniką, zaczęłam pisać kawałki na gitarze, w których ja grałam, a Weronika śpiewała. Później przerodziło się to w granie w różnych zespołach. Stosunkowo niedawno, około 3-4 lata temu poznałam mojego przyjaciela Michała Drabczyka (Michael Warren), który przedstawił mi bliżej muzykę techno. Tak zaczęło się moje zainteresowanie tym gatunkiem. Już wcześniej słuchałam muzyki elektronicznej, ale to dzięki Michałowi i dzięki graniu z nim w „Radmorze”, sama zaczęłam produkować w klimatach techno. Projekt Radmor zbiegł się z kolei z moimi studiami muzycznymi w Londynie, gdzie podczas 3 lat studiów miałam sporo czasu na to, żeby skupić się na nauce produkcji oraz komponowaniu muzyki, z początku mniej a później bardziej elektronicznej.

Dlaczego w takim razie nie zostałaś w Londynie by tam rozwijać się muzycznie?

Wraz z przyjaciółką, miałyśmy już w głowie plan na rozwój vintage butiku w Polsce i właściwie nigdy nie myślałam o zostaniu w Londynie na stałe. Raczej traktowałam to jako etap przejściowy w moim życiu. Pobyt tam dał mi bardzo dużo, zarówno życiowo jak i muzycznie, natomiast nie do końca się tam odnalazłam.

Pomysł na rozwinięcie kariery jako L Ʌ V Σ N zrodził się zatem w Londynie, czy jak wróciłaś do Polski?

Jeszcze w Londynie, wcześniej L Ʌ V Σ N był takim moim bardzo skrytym i nieznanym projektem na Soundcloudzie, zupełnie innym od wszystkich ówczesnych. To właśnie ten projekt powoli zaczął się przeradzać w L Ʌ V Σ N w obecnej formie.

Czym zatem charakteryzuje się L Ʌ V Σ N w obecnej formie?

L Ʌ V Σ N jest na pewno wypadkową moich wielu inspiracji z wielu lat. To trochę ich kolaż. Ciężko mi jest umieścić ten projekt w jakimś konkretnym nurcie techno. Na pewno jest w nim sporo elementów melodycznych. Odkąd zaczęłam przygodę z muzyką, opierało się to głównie na tworzeniu melodii i ma to swoje odzwierciedlenie w L Ʌ V Σ N. Z drugiej strony, jest tam też wiele mocno przetworzonych, przesterowanych, nagranych lub znalezionych sampli czy dźwięków. Tę stronę muzyki elektronicznej zaczęłam bliżej poznawać będąc na studiach. Wtedy też zaczęłam powoli odchodzić od komponowania głównie na gitarze i stopniowo zaczęłam tworzyć techno. Myślę, że L Ʌ V Σ N to projekt, gdzie częściowo łączę oba te podejścia do muzyki i jest tam trochę z wielu gatunków muzyki elektronicznej.

Próbuję sięgnąć pamięcią, jednak niezbyt przypominam sobie jakikolwiek Twój występ w Polsce oprócz tego niedawnego w Transformatorze w ramach cyklu imprez „The Meaning of Rave”. Niedługo potem zdarzyło Ci się wystąpić we Francji, a już za chwilę czeka Ciebie podróż do Berlina by zagrać w Griessmuehle, a także do londyńskiego Corsica Studios. Nie zastanawia Cię fakt, że w Polsce trudno jest się na Tobie poznać?

Właściwie nigdy sie nad tym głębiej nie zastanawiałam. Jako L Ʌ V Σ N gram dopiero od niedawna, więc myślę, że może być to związane z tym, że do tej pory miałam kontakt głównie z wytwórniami zagranicznymi i dopiero niedawno zaczęłam poznawać ludzi ze sceny w Polsce, np. team „The Meaning of Rave”.

Z czego w takim razie może to wynikać? Myślisz, że to jaką muzykę grasz może stanowić jako główny powód?

Myślę, że w dużej mierze może to wynikać z tego, że nie jestem bardzo aktywna medialnie jako L Ʌ V Σ N i chyba niełatwo jest mnie zauważyć, kiedy szuka się samemu w sieci. Wydaje mi się też, że scena techno w Polsce skupia się na trochę innej odsłonie tej muzyki i być może dlatego od początku zaczęłam być w kontakcie głównie z ludźmi z zagranicy.  Ale oczywiście nie oznacza to, że jestem w jakikolwiek sposób na Polskę zamknięta.

Czyli zgodzisz się ze stwierdzeniem, że zagranicą jesteś bardziej znana niż w Polsce?

Tak, myślę że można tak stwierdzić.

Wracając do „The Meaning of Rave”. W jaki sposób znalazłaś się w szeregach poznańskiego projektu?

Weronika, główna rezydentka „The Meaning of Rave”, odezwała się do mnie i zaprosiła do grania we Wrocławiu. Pozostałyśmy w kontakcie i po czasie zaproponowała mi bycie rezydentką.

Pytam o to dlatego, gdyż po nawiązaniu oficjalnej współpracy, chwilę później gruchnęła informacja o Twoim kolejnym wyjeździe. Tym razem do wspominanego już przez nas Londynu, gdzie w klubie Corsica Studios wystąpisz u boku chociażby DYENa, Veronique i Filipa Kutza w ramach cyklu imprez Jaded w połączeniu właśnie z The Meaning of Rave. Myślisz, że są szanse na to, że dzięki tego typu zagranicznym bookingom Twoja renoma – głównie w Polsce – zyska większego rozgłosu? Bo ta zagraniczna niejako samoistnie nabiera rozpędu.

Ucieszę się, jeżeli tak będzie, ale przede wszystkim w dołączeniu do „The Meaning of Rave” widzę kolejny krok i kolejne wyzwania do pokonania, grania dla nowych ludzi w rożnych miejscach. Jako, że zaczęłam grać stosunkowo niedawno uważam, że to idealna szansa, by zarówno rozwijać siebie pod kątem tego co prezentuję, a także na dotarcie do szerszego grona.

Zgodzisz się jednak z tym, że mimo, iż zaczęłaś grać stosunkowo niedawno to de facto produkowanie muzyki sprawiło, że promotorzy i wytwórnie zaczęli się Tobą interesować.

Tak, szczerze mówiąc, nie spodziewałam się takiego odzewu, także od słuchaczy. Ogromnie mnie to motywuje.

Na niedawno wydanym albumie berlińskiego Ismus „ISMVA001​.​1”, wśród 11 utworów, można znaleźć i Twoją produkcję  – „Eon”.  Za mniej niż dwa tygodnie zagrasz w Griessmuehle w ramach cyklu imprez „Selected” właśnie na zaproszenie Ismus. W jaki sposób nawiązałaś z nimi współpracę?

Jonathan, rezydent Ismusa (I.E) zapytał mnie, czy chciałabym być częścią tego albumu i od razu się zgodziłam. Znałam już wcześniej Ismus z serii ich podcastów. Dodatkowo, kiedy usłyszałam jacy artyści będą na albumie (wielu z moich ulubionych) byłam super podekscytowana, tak samo jak jestem teraz, z powodu mojego debiutu w Berlinie.

„Wielu moich lubionych”. Których masz na myśli?

Sluhg, B2, FraKtur, Tkivilsaari, DJ IBON, Peryl, SDB, TRBL, MSKD, Klamer, Sugar i Neri J. Produkcje każdego z nich są świetne i inspirujące. Znaleźć się wśród nich to wielki zaszczyt.

No i proszę. Z MSKD wystąpisz za dwa tygodnie w Berlinie.

Tak, cieszę się, że będę miała okazję zarówno go poznać, jak i razem zagrać. Line up jest naprawdę świetny!

Jeszcze tak na koniec zadam pytanie o plany na przyszłość.  Na swoim koncie – oprócz wydanych dwóch solowych produkcji jak i tej wspomnianej wcześniej – masz wydaną EP-kę „States of Existence„ dla francuskiego Carcères Records. Czy są już plany tudzież przymiarki do wydania kolejnej?

Moim głównym planem na przyszłość jest dalsza praca i rozwijanie się – w tym co do tej pory: tworzeniu muzyki i graniu. Odnośnie grania, chciałabym się skupić na live-secie i mam nadzieję, że uda mi się grać live w przyszłości. Jeśli chodzi o EP, to nowa ukaże się już niebawem dla wytwórni i projektu „C O U P”. Będą to trzy kawałki + prawdopodobnie remix jednego z nich. Kolejne także są w planach, więc zdecydowanie mam co robić. Z czego bardzo się cieszę.

Masz jakieś marzenie związane z muzyką?

Mam. Jednym z nich jest wydanie EP lub LP na winylu. To takie moje główne muzyczne marzenie. Drugim jest móc zagrać na każdym z kontynentów i zwiedzić w związku z tym możliwie najwięcej miejsc. O, i mam jeszcze jedno. Chciałabym skomponować muzykę do filmu/animacji i żeby ktoś kiedyś stworzył teledysk/animację do moich utworów.

Życzę tego zarówno sobie jak i Tobie! Dziękuję Marta za rozmowę. To była przyjemność!

Dziękuję!

 

Warto przeczytać

Zostaw Komentarz

%d bloggers like this: