Strona Główna BlogWywiady „Nigdy nie czuliśmy satysfakcji z grania DJ setów” – Elektrowywiad #5 OTHK

„Nigdy nie czuliśmy satysfakcji z grania DJ setów” – Elektrowywiad #5 OTHK

by Damian Badziąg
0 komentarz


Fot. Tomek Kamiński

O zamiłowaniu do syntezatorów modularnych, wykorzystaniu dźwięku z Play Station 2 w swoich nagraniach, Czarnobylu, jako inspiracji przy nazewnictwie wydanych produkcji, zeszłorocznych występach, o których nie ma co wspominać i miłości do Łodzi. O tych, jak i o innych rzeczach porozmawialiśmy z Kasią i Łukaszem, czyli niesamowicie prężnie rozwijającym się trójmiejskim duetem, OTHK. Zapraszamy do lektury!

********************************************************

Nie jest tajemnicą, że oprócz tworzenia duetu artystycznego, od ponad dekady jesteście również parą, co jak na warunki sceny muzyki elektronicznej nie jest spotykane zbyt często. Łatwo jest Wam pogodzić życie zawodowe z prywatnym?

Przygotowaliśmy się na to pytanie. Tak, jesteśmy parą od 10 lat i od początku zajmujemy się razem muzyką. Nie mamy problemu z łączeniem życia prywatnego z pracą w studiu, wręcz jest to duże ułatwienie. Wstajemy rano, pijemy kawę i jesteśmy gotowi do pracy. Niestety muzyka nie jest jeszcze naszym zajęciem pełnoetatowym i trudności pojawiają się z regularną pracą, do której jeszcze chodzimy.

To, że trafiliście na siebie to jedno, jednak co sprawiło, że zajęliście się akurat muzyką?

Poznaliśmy się w liceum, obydwoje gustowaliśmy w tych samych klimatach muzycznych. Zaczęło się od kombinowania w różnych programach, a później przerodziło się to w pasję. Od samego początku staraliśmy się podejść do tego profesjonalnie. W pierwsze wspólne wakacje pracowaliśmy na kartę dźwiękową, oraz monitory studyjne. Od lat to już ciągniemy. Czujemy, że projekt OTHK to nasza droga. Spełniamy się muzycznie, jeżeli chodzi o gatunek, styl, oraz sposób tworzenia i grania live.

Stosunkowo niedawno otrzymaliśmy informację o premierze Waszej drugiej i trzeciej EP-ki. Przypomnę tylko, że na swoim koncie macie już jedną wydaną w 2015 roku dla berlińskiego labelu Monolith Rec, od premiery której we wrześniu minął dokładnie 4 lata. Jakich zmian możemy spodziewać się względem „1986”?

Tak, wydajemy jeden utwór offbeat’owy na VA. oraz EP-kę w Abyss Recordings. Trzecia skończona i jesteśmy w fazie szukania labelu. “1986” było wydaniem czysto eksperymentalnym. Po drodze szukając swoich brzmień, trafiliśmy na włoską wytwórnie “Scuderia”, która dziś bardzo odbiega od naszego stylu. Po nowych wydaniach można spodziewać się bardzo dynamicznych utworów z głębokimi kickami, ambientowymi teksturami i zabawy z syntezą modularną. Znajdziemy tam sporo wciągającej polirytmiki, a nawet nasze wokale. Podsumowując, jest mroczno, głęboko i dynamicznie. Z pewnością jest to inne OTHK , niż mieliście okazję poznać 4 lata temu.

Próżno szukać w tamtych nagraniach dźwięków wydobywanych z syntezatorów modularnych. W którym momencie zrodził się pomysł, by to z ich wykorzystywaniem podbijać scenę klubową i dlaczego wybór padł akurat na nie?

W trakcie tworzenia EP-ki “1986” zaczęło się nasze zamiłowanie do modularów, aczkolwiek nie byliśmy jeszcze gotowi ich wykorzysta. W następnych wydaniach pojawiają się już motywy, a najnowsze EP-ki zawierają tylko sekwencje z modulara + DAW. Inspiracją do grania live był niewątpliwie live act ORPHX z Berghain w 2012 roku. Unikatowość brzmienia spowodowała, że odważyliśmy się pójść tą drogą. Nigdy nie czuliśmy satysfakcji z grania dj-setów, nudziło nas to podczas występów, ponieważ jest nas dwójka. Teraz czujemy, że pracujemy i każdy ma swoje zadanie. Świetnym uczuciem jest to, że masz wpływ i kontrole nad wszystkim co się dzieje. Chociaż zdarza się, że to modular ma kontrolę nad Tobą.

W kontekście modularów była to „miłość od pierwszego wejrzenia”? Wyobrażacie siebie grających w inny sposób?

Kasia od początku uparła się na modulary haha. Łukasz zaczynał od grooveboxów tj. Analog Rytm, oraz Octatrack. Jednak po czasie wciągnął się w wir modularów i do dziś nie żałuje zmiany. Praca z formatem eurorack jest dla nas niezastąpiona, z pewnością pozostanie to naszą bazą. Ewentualne wariacje, które są już w planach, to Lyra 8 i Tinysizer.

Jak doskonale wiemy wasze live-acty są w pełni improwizowane, jednak to, co najbardziej zapadło mi w pamięci w trakcie jedngo z nagranych przez Was podcastów to…no właśnie. Kto wpadł na pomysł by wykorzystać motyw z PlayStation 2 w nagraniu dla Behind The Stage?

Po pierwsze – gratulujemy dobrego ucha! Pomysłodawcą był Łuki. Dużo przesłuchujemy, szukamy lub sami nagrywamy różne dźwięki (np. clapy, hihaty, tekstury, wokale itp.). Posiadamy sampler w module, w ten sposób możemy sobie pozwolić na pewne stałe elementy, oraz urozmaicenia w naszych live-actach. Na imprezach graliśmy między innymi zsamplowany wokal Eminema z 8 mili.

Wychowałem się na tym dźwięku i pamiętam, że irytował mnie za każdy razem, gdy płyta z grą nie chciała się prawidłowo wgrać. Stąd moje pozytywne zdziwienie, gdy usłyszałem go u Was. Podobnej reakcji doświadczyłem 31 sierpnia w trakcie imprezy „Polish techno” w Sfinks700, zaledwie 3 tygodnie, po Waszym debiucie w sopockim klubie. Mimo, że wasz debiut sceniczny przypadał na październik 2017 roku, dopiero rok później mogliśmy na dobre czerpać garściami z granej przez Was muzyki. Dlaczego tak długo kazaliście na siebie czekać?

Po pierwszym live’ie w Krakowie wiedzieliśmy już, że musimy się jeszcze wiele nauczyć. Nie chcieliśmy powtórzyć tego błędu i wzięliśmy się mocno do pracy. W między czasie, Łukasz przeszedł z wspomnianych elektronów na modulara. Chcieliśmy pokazać się z jak najlepszej strony i dopiero w momencie, gdy obydwoje stwierdzimy, że to ”to”. Dziś, przez pryzmat czasu, nie jesteśmy zadowoleni z grania sprzed roku. Jest to konsekwencją ciągłej pracy nad techniką i rozwojem naszego brzmienia.

Podobno każde zarobione pieniądze wrzucacie w zakup nowego sprzętu! Istnieje dla Was jakakolwiek granica?

Hahaha czasami zdarzy się, że coś zjemy. Jednak całkiem poważnie to mamy kompletny system, z którym jesteśmy dobrze zapoznani, z którego możemy już grać i jeździć. Aktualnie skupiamy się na rzeczach, np. ułatwiających podróż. Dużo pieniędzy przeznaczamy na to, aby więcej się widywać i mieć czas na studio. Odpowiedź na pytanie jest trudniejsza. W sprzęcie nie ma raczej granicy, zawsze znajdzie się coś co Cię zainteresuje i chcesz to wypróbować w swoich rękach.

Nie tak dawno zawarliście współpracę z Facture Agency, która pod swoimi skrzydłami ma innych polskich artystów jak Concept of Thrill, Violent, czy Larix. W jakich kategoriach traktujecie ową współpracę, biorąc pod uwagę możliwość częstszego grania poza granicami Polski, co najdobitniej pokazała chińska trasa koncertowa Concepta?

Fracture Agency jest naszym artist & booking management’em za granicą. Póki co nie spodziewamy się wielkich efektów, ponieważ czekają na nasze wydania, które są już w drodze.

Tydzień przed ogłoszeniem informacji o współpracy z FA gruchnęła wiadomość o Waszym występie w berlińskim Tresorze. W wywiadzie z Aksamit poruszyłem wątek okoliczności w jakich doszło do jej występu w legendarnym klubie, a jak było w Waszym przypadku?

Zbieg okoliczności. Fracture Agency nie miało z tym nic wspólnego. Napisała do nas organizatorka cyklu “New Faces” z zaproszeniem na booking. Oczywiście, nie odmówiliśmy.

Jak wygląda środowa impreza w Tresorze zza słynnych krat? Co Wam najbardziej zapdało w pamięci? Pomijając fakt, że „no photo policy” w waszym przypadku nie miało racji bytu!

Tak, musieliśmy to uwiecznić! Na szczęście, nikt nie miał nic przeciwko. Tresor wywarł na nas ogromne wrażenie. Szczególnie zaimponowało nam podejście i obsługa techniczna, która była na najwyższym poziomie. Nie możemy pominąć kozackiego nagłośnienia, oraz industrialnego wyglądu klubu. “New Faces” jest to środowy cykl imprez, mimo to, tłoczno jak w sobotę u nas, ale w Berlinie nie jest to niespodzianką. 10 na 10 !

1 marca odwiedziliście poznański Schron, by móc wystąpić wspólnie z VII Circle, dzień później za kierunek podróży obraliście Hidden Zone i Acid Overdose, w trakcie którego supportowaliście wszystkim dobrze znany duet 999999999. Przed wspomnianym Tresorem na światło dzienne wyszła informacja o waszym występie na Fort Fest Carnaval. Wiemy równieź, że wystąpicie na Wisłoujściu. Macie w zanadrzu bombę bookingową, którą przed nami ukrywacie?

Bomb oczekujemy po wydaniach! Na wrzesień szykuje się ponownie nasza ulubiona Łódź, oraz Poznań, w którym zaczynamy czuć się już jak w domu. Co przyniesie czas zobaczymy, mamy nadzieję, że po wydaniach otworzy się zagranica.

Pierwsze skojarzenie z Łodzią, które przychodzi mi do głowy, to cytat z filmu Marka Koterskiego pt. „Ajlawju”, w którym główny bohater grany przez Cezarego Pazurę, na stacji Łódź Kaliska wypowiada legendarne słowa „Łódź k***a”. Skąd ta sympatia do Łodzi?

Zagraliśmy tam dla kolektywu Pogotowie Techno w Hidden Event Zone. Dzięki tej imprezie zrobiliśmy duży krok w przód. Ludzie tak bardzo dobrze nas przyjęli, tak dobrze się bawili, że pozwoliliśmy sobie na coś więcej, zrobiliśmy się odważniejsi. Zapomnieliśmy o jakimkolwiek stresie, była tylko zabawa, przełamaliśmy nasze wszelkie bariery i liczyło się tylko to co się dzieje tu i teraz. Taki mały Zion z Matrixa haha To jest nie do opisania! Po wakacjach wracamy do Łodzi i już się nie możemy doczekać ! Także Łódź, k***a, jest zajebista.

A propos wydań, to wyszedłbym na ignoranta, gdybym nie wspomniał o obecności Waszego utworu „Moskva” na pierwszej składance kolektywu Behind The Stage. Słucha się tego bardzo przyjemnie, podobnie jak całą składankę, ale nie byłbym sobą, gdybym nie spytał wprost: dlaczego tytuł „Moskva”?

Zaczniemy od genezy naszej nazwy. OTHK – Over – The – Horizon – K (jest dodane). OTH – radar pozahoryzontalny. Opuszczony radar znajdujący się na terenach Czarnobyla. Radar Duga, czyli Oko Moskwy, jest to tajemniczy kolos. Sądzono, że kontrolowano nim umysły, a w rzeczywistości służył do wczesnego ostrzegania przed atakiem z zachodu. EPKA „1986” (rok wybuchu reaktora czarnobylskiego). Z tym wszystkim związana jest ,,Moskva”. Nasze najnowsze wydania noszą nazwy takie jak: ,,RBMK1000” (reaktor, który wybuchł w 86′),, Red Forest” – (Czerwony Las), ,,Exclusion Zone” – (Strefa Wykluczenia) ,,5N77” (Kod radaru Duga). Po prostu ciągnie nas w te miejsca.

Macie w planach odwiedzić Czarnobyl?

Pytasz o booking? To by była ta bomba wspomniana w wcześniejszym pytaniu! Oczywiście, turystycznie planujemy się tam wybrać.

Bardziej mam na myśli samo miejsce, które Was tak inspiruje. Serial „Czarnobyl” produkcji HBO rozumiem oglądacie na bieżąco?

Oglądamy, wyczekujemy z niecierpliwością kolejnego odcinka, jest bardzo fajnie odwzorowany. Samym przypadkiem zainteresowaliśmy się dużo wcześniej. Dowodem na to jest nazwa naszej pierwszej EP-ki.

Podobnie, jak my wszyscy, czekamy na najnowsze wydania! Dziękuję Wam bardzo i poświęcony czas. Życzę Wam ciągłego rozwoju i nade wszystko tego, by pasja i miłość do tego co robicie, nigdy Was nie opuszczała. Super z Was duet!

Dziękujemy! Super, że mieliśmy możliwość wziąć udział w Twoim wywiadzie!

 

 

Warto przeczytać

Zostaw Komentarz

%d bloggers like this: