Strona Główna BlogRelacje Pierwsza edycja Undercity za nami

Pierwsza edycja Undercity za nami

by Ania Roszak
0 komentarz

 

Kiedy warszawski klub Smolna ogłosił, że przy współpracy z agencją Follow The Step stworzą wspólnie nowy festiwal muzyki elektronicznej, każdy podskórnie wiedział, że będzie to coś wyjątkowego. Biorący udział ludzie na facebookowym wydarzeniu siali spustoszenie na tyle, iż po pierwszych kilku dniach od ogłoszenia oficjalnej daty festiwalu, było ich grubo ponad tysiąc. Zainteresowanie było przeogromne! Za nowy punkt na mapie techno obrano COS Torwar, znajdujący się tuż obok Stadionu Wojska Polskiego należącego do Legii Warszawa, przy ulicy Łazienkowskiej 6A. Miejsce na pozór kompletnie różniące się od dotychczasowych przestrzeni, w których odbywały się imprezy masowe – jak pokazała przyszłość – z drobnymi co prawda problemami, poradziło się z przyjęciem ogromnej – jak na standardy Torwaru – liczby uczestników.

 

 

Zaskoczyli. I to bardzo. Jasne, że od Smolnej oczekiwaliśmy najlepszego, no bo czego można oczekiwać od klubu, który przyciąga ludzi samą nazwą i zapewnia najlepsze, światowe bookingi, na które ustawiają się kilkunastometrowe kolejki – tak, been there done that. Ciężko pominąć to miejsce myśląc o imprezowej mapie Warszawy. I chociaż wiedzieliśmy, że to się uda, nie mieliśmy pojęcia, że będzie AŻ tak dobrze.

 

 

Kolejne ogłoszenia artystów, którzy wystąpią wprawiały w osłupienie. Line-up okazał się klasą samą w sobie, której nie powstydziłby się żaden festiwal w Europie. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Nie zabrakło melodycznych house’owych rytmów na City Hall, gdzie zagrali m.in. Honey Dijon, Jacques Greene i Kollektiv Turmstrasse, bezkompromisowego, mocnego techno na Tunnel Stage razem z Diana d’Rouze, Kast i Randomerem oraz mocnej grupy niezawodnych headlinerów na Metropolis Stage, w której znaleźli się Joris Voorn, Dubfire, Adam Beyer i wiele innych.

23 artystów | 3 sceny | 2430 minut muzyki

Pierwsze, co przywitało nas na Torwarze to masa ludzi bujających się do energetycznych rytmów nigdzie indziej jak… w holu! W ten bardzo radosny sposób powitała nas scena City Hall, która porywała do tańca każdego, kto wybierał się tylko po drinka do otaczającego scenę baru. Możemy być pewni, że każdemu, kto stał przy barze samoistnie tupała nóżka. Niezawodni Catz’n’Dogz rozgrzali publikę swoją zaraźliwą energią, na którą bez wątpienia czekał każdy po ich tegorocznym występie na Audioriver. Rezydenci Smolnej wzbudzili nasz apetyt, a ten zaspokoił kolejny duet po sąsiedzku – Kollektiv Turmstrasse. Koledzy doskonale wiedzieli, czym nakarmić swoich wielbicieli, którzy w szybkim tempie zaczęli zapełniać kolejne piętra hali. Widok wszystkich rozbujanych i uśmiechniętych osób z perspektywy antresoli na trzecim piętrze był wart grzechu. Ale to dopiero początek, który poprowadził nas do niesamowitego występu Honey Dijon. Amerykanka dostarczyła nam kilka niezniszczalnych i znanych przez wszystkich kawałki. Po niej nadszedł czas na Dixona, występ, na który z pewnością czekali wszyscy. Samą scenę otwierał Davis a o closing zadbał sam Konstantin Sibold. Organizatorzy zaskoczyli wizualizacjami w postaci mappingu przestrzennego, który rzutował na każdą kondygnację otaczającą scenę.

 

 

Oczywiście dla kontrastu nie zabrakło mocnego i bezkompromisowego techno na Tunnel Stage. Autentyczny, hipnotyzujący tunel bez wątpienia zdobył serce każdego raver’a i przyciągnął do siebie największy tłum już o godzinie 20. Miłośnicy mocnych brzmień zostali należycie dopieszczeni. Konstrukcja wizualna wprowadzała w swoisty trans i razem z artystami nie pozwalała na długo opuścić tego miejsca. Diana d’Rouze, nie mogła narzekać na publikę mimo tak wczesnej pory. Od samego początku artyści nie pozostawiali złudzeń i złożyli jasną deklarację dobrego treningu. Na długo zostanie nam w pamięci live w wykonaniu Kas:st, który doprowadzał do istnego szaleństwa i przepełnienia w tunelu. Nie możemy umniejszyć również wspaniałego, technicznego b2b Matrixxmana i Øphase oraz closingowego seta Randomera, którego pomimo wczesnej godziny porannej nie opuścili najwierniejsi fani. Klimat prawdziwego rave’u, gdzie każdy zatraca się w tańcu a temperatura jest zdecydowanie o kilka stopni za wysoka to must have każdego festiwalu i tutaj organizatorzy również nie zawiedli. Na scenie zagrali również Roman Poncet, Roland Appel oraz Xhin.

 

 

Naszą wisienką na torcie jest oczywiście Metropolis Stage, która dała nam namiastkę europejskich festiwali. Ogromna hala, imponujące instalacje świetlne i wizualne oraz niesamowicie majestatyczna DJka z ogromnym logo klubu Smolna na przodzie. Możemy założyć się o każde „wow” wypowiedziane w momencie wejścia na halę. Ale organizatorzy poza naszym wzrokiem chcieli przede wszystkim ucieszyć nasze uszy. A tutaj mieli pole do popisu. Line-up składał się z bezdyskusyjnie międzynarodowej czołówki sceny techno, każdy uczestnik stał przed dylematem wybory scen, a Metropolis miała naprawdę, naprawdę wiele do zaoferowania. Była to wyborna, muzyczna uczta. Otwarcie należało do Leona, potem Extrawelt i Woo York, którzy zdobyli swoimi setami nasze serca. Po nich na scenie pojawiła się Nastia – energiczna i niezwykle utalentowana Djka z Ukrainy. Również Recondite nie pozostał w tyle. Potem przyszedł czas na króla – Adam Beyer we własnej osobie. Nie zawiódł, bo czy on w ogóle zawodzi ? I kiedy już myślisz, że lepiej być nie może, zaczyna grać Dubfire, który jak zwykle pokazał klasę i z skutecznie zaprosił nas na after na Smolną 38 gdzie też mieliśmy przyjemność go usłyszeć. Jako ostatni wystąpił Joris Voorn – z pewnością wygrał sobotnią noc. Pomimo listopadowej nocy mogliśmy poczuć się jak na słonecznym festiwalu, gdzie pomimo 7 rano na każdej twarzy zawitał promienny uśmiech. Ten closing na długo zostanie w naszej pamięci jak i cały festiwal Undercity, na którego kolejną edycję niecierpliwie czekamy! A to pewne – widzimy się na Torwarze już 2 listopada 2019!

 

tekst: Sylwia Głowniak, Martyna Czygier

Pełna Galeria 👇

UNDERCITY 2018

Warto przeczytać

Zostaw Komentarz

%d bloggers like this: