Strona Główna Blog UKSZTAŁTOWANY PRZEZ WOJNĘ – wywiad

UKSZTAŁTOWANY PRZEZ WOJNĘ – wywiad

by Małgorzata Dolata
0 komentarz

English version available. For English please scroll down.

Syryjski DJ i producent muzyczny – Jassass – jako artysta faktycznie został ukształtowany przez wojnę. Brutalne i industrialne muzyczne przestrzenie oraz ciągłe napięcie odczuwalne w jego dynamicznych kawałkach mogą wydawać się odległym echem niespokojnej przeszłości.

Na kilka dni przed oficjalną premierą jego nowej EP-ki ‘The Beginning After The End’, wspieranej już teraz przez artystów takich jak Tommy 47, Anetha, Rebekah, Parallx, SPFDJ, Regal, Shlømo czy Paula Temple i która zostanie wydana przez label The Meaning Of Rave 6-go lutego 2020, mieliśmy możliwość porozmawiania z Jassass’em o jego pochodzeniu, muzyce i inspiracjach.

Materiały prasowe

Dziękujemy w imieniu załogi Elektrowręty, że zgodziłeś się wziąć udział w tym wywiadzie. Zaczynając od początku, czy pamiętasz Twoje pierwsze spotkanie z muzyką elektroniczną – oraz kiedy i gdzie to było?

To było w Rosji, Sankt Petersburgu. Tego dnia poszedłem z przyjaciółmi do jednego z klubów, ale nie był to klub techno. Chciałem spędzić z nimi trochę czasu i dobrze się bawić, ale jakoś nie miałem nastroju. I wtedy, podczas imprezy, spotkałem pewną dziewczynę. Podeszła do mnie i powiedziała „Wygląda na to, że w ogóle nie bawisz się tu dobrze”. Potwierdziłem. Zaproponowała mi wtedy  wycieczkę na Konyushennaya [to ulica w Sankt Petersburgu, gdzie znajdują się takie kluby jak Kruzhok, Mosaique, Stackenschneider, Tancploshadka czy Zinger Club – przyp. red.].

Sankt Petersburg, jak tam się znalazłeś?

W 2014 roku w Syrii ukończyłem edukację na uniwersyteckim Wydziale Sztuk Pięknych i otrzymałem dyplom z wyróżnieniem. I tak w 2016 roku zacząłem się ubiegać o stypendium na studia magisterskie i doktoranckie. Pod koniec tego samego roku znalazłem się w Rosji – Sankt Petersburgu.

To było ponad trzy lata temu. Wracając do historii – jakie były Twoje pierwsze wrażenia związane z kulturą techno? Czy pamiętasz, kto grał tamtej nocy?

Nie mogę sobie przypomnieć, kto grał. W tamtym czasie nie miałem też bladego pojęcia o muzyce elektronicznej i jak to wszystko działa.

Przybyłem do obcego kraju z Syrii, gdzie życie było naprawdę bardzo trudne. Od pierwszego dnia mojego przyjazdu do Rosji, nie mogłem uwierzyć, że dalej żyję i czułem się, jak gdybym znalazł się w zupełnie innym świecie. Był to dla mnie szok i zupełnie dezorientujące doświadczenie.

Gdy wszedłem do klubu techno po raz pierwszy w ogóle nie rozumiałem, co się dzieje. Początkowo nie mogłem się wczuć w to wszystko. Jak to w ogóle może sprawiać przyjemność? Gapiłem się na ludzi wokół i z każdą chwilą zaczęło mnie to coraz bardziej zadziwiać. Muzyka była ciężka i mroczna, a inni tańczyli do niej zapamiętale. Poczułem, że coś we mnie pęka.

Więc próbowałem się ruszać do tej muzyki i zacząłem mieć przebłyski wszystkich dni spędzonych w Syrii i twarzy ludzi, których znałem. Trudno było poradzić sobie z tymi emocjami.

Zacząłem płakać, ale tańczyłem dalej. Zdarzyło mi się to jeszcze wielokrotnie.

Wygląda na to, że muzyka współgrała z Twoimi emocjami i doświadczeniami z przeszłości. Przeszedłeś wiele trudów, o których większość mieszkańców Zachodu nie ma nawet pojęcia. Jeśli to nie jest dla Ciebie zbyt bolesne, mógłbyś opowiedzieć nam więcej o Twoim życiu w Syrii?

Wszystko zaczęło się od rewolucji i jej następstw. Gdy byłem jeszcze studentem żyliśmy w ciągłym strachu przed śmiercią. Wyobraź sobie, każdego dnia słyszysz, że ktoś kogo znasz, zginął albo został poważnie ranny – to mogłeś być Ty!

Po zakończeniu nauki, zdecydowałem, że tak długo jak chcę zostać w Syrii, nie będę czekać na śmierć. Pomyślałem, że jeśli wszyscy będziemy się obawiać i nie robić nic, z czasem staniemy się coraz słabsi. Każdego dnia nie byłem pewien, czy przeżyję czy nie, więc podjąłem decyzję, by działać – zrobić coś i pomóc innym ludziom. Zgłosiłem się do wolontariatu, pierwszej pomocy. Otworzyło mnie to, by spojrzeć na inną stronę wojny w Syrii, na to, co działo się na froncie.

Jednym z najtrudniejszych momentów w czasie wolontariatu był ten, gdy jako członkowie Czerwonego Krzyża grupą około 30-osobową pomagaliśmy przy martwych ciałach. Wszyscy czuliśmy się zobowiązani, by zabrać zwłoki tych ludzi do ich rodzin – nikt inny nie może tego robić poza wolontariuszami Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca. Ta sytuacja była taka nierealna. Byłem w szoku przez wiele kolejnych dni. I do teraz nie wiem, jak dałem radę w tym uczestniczyć.

 Nawet trudno to sobie wyobrazić. Jak sobie poradziłeś z tymi doświadczeniami?

W tym konkretnym przypadku czułem się zupełnie odrętwiały. Wiedziałem, że powinienem być silny, żeby dalej kontynuować to, co pomagało mi przejść przez każdy kolejny dzień – wiarę, że robię coś dobrego dla niewinnych ludzi. Ale, gdy opuściłem Syrię, wszystkie te negatywne uczucia skumulowały się we mnie.

Cały czas próbowałem znaleźć coś, co pomoże mi poradzić sobie z tym, co działo się we mnie. Wiedziałem, że powinienem z tym walczyć i nie pozwolić się temu kontrolować. Ale nie możesz tak po prostu zapomnieć tego, co się działo. Szczególnie, gdy towarzyszy Ci to przez lata, a nie tylko dni.

I wtedy w Twoim życiu pojawiło się techno?

W klubie w Sankt Petersburgu nie wiedziałem nawet, że to techno. Nazywałem to szybką muzyką! Po tej pierwszej nocy chodziłem do klubów jeszcze wiele razy. Czułem, że mocna muzyka leczy mnie.

I z czasem angażowałem się w to mocniej i mocniej. W końcu zdecydowałem się, że chcę wytłumaczyć to, co mam w sobie, przez techno.  To właśnie skłoniło mnie ku produkcji – żeby zbadać tę mroczną część samego siebie.

W sumie nie tylko wojna i to, co zdarzyło mi się w Syrii, zachęciło mnie do tworzenia techno.

Co było drugim powodem?

Po tym, jak kupiłem pierwszy DJ-ski kontroler, zdarzyło się coś bardzo niedobrego. Strasznie mnie to zdołowało. Jedyne, czego chciałem to zostać w tym kraju i nauczyć się jak produkować techno i tworzyć muzykę. Ale pewien człowiek na uniwersytecie, na którym studiowałem w Rosji, złożył na mnie donos, że jestem terrorystą i przez to zupełnie wywrócił mój świat do góry nogami.

Nagle, po ukończeniu pierwszego roku nauki języka i przyjęciu na uniwersytet, zostałem wydalony z uczelni, zabrano mi stypendium i deportowano do Syrii.

I to wszystko przez to, że jesteś Syryjczykiem.

Tak, nazwali mnie terrorystą ze względu na moją narodowość.

A w Syrii musiałem ponieść poważne konsekwencje związane z tą sytuacją i tym, że stypendium było aranżowane między rządami Rosji i Syrii.

Więc uciekłem na drugą stronę Syrii, gdzie rząd nie ma kontroli, i próbowałem przejść przez granicę do Turcji. Podróż zajęła mi 25 dni pieszo. Spałem na ulicach i w lasach. W ostatni dzień pieszej wędrówki po 8 godzinach przekroczyłem granicę. I cały ten czas miałem ze sobą DJ-ski kontroler schowany gdzieś głęboko w torbie. Ten obszar był nadzorowany przez grupy terrorystyczne i, gdyby ktoś złapał mnie wtedy, zostałbym pewnie zabity z tego powodu.

Ale udało się. Z końcem marca 2018 dotarłem do Stambułu i zacząłem na nowo układać sobie życie. Zacząłem na własną rękę naukę produkcji techno i w maju 2019 stworzyłem swój pierwszy kawałek.

Czy masz cierpliwość by radzić sobie z dyskryminacją, którą spotykasz każdego dnia?

Rasizm i dyskryminacja to rzeczy, które podążają za mną gdziekolwiek bym się nie udał i bolą nawet bardziej niż wojna, którą przetrwałem. Zadają ból, który nie da się tak łatwo uśmierzyć. Ludzie patrzą na Syryjczyków ogólnikowo i przylepiają nam łatki ‘złych ludzi’, więc każdego razu, gdy mówiłem, że jestem z Syrii, musiałem tłumaczyć, że nie jesteśmy tacy, że jesteśmy normalnymi ludźmi.

I tak, jestem cierpliwy, ale nie powinienem milczeć i akceptować odgadywania i wrogości wokół siebie. Radzenie sobie z tym nie znaczy, że powinienem pozwolić ludziom osądzać mnie lub inne osoby w tak niesprawiedliwy sposób, w jaki właśnie to robią. Rasizm jest nie do zaakceptowania w jakiejkolwiek postaci.

Nie mogę wrócić do Syrii, nie mam domu ani ‘swojego’ kraju. To nie ja zadecydowałem o tym. Nikt nie byłby szczęśliwy, gdyby nie miał swojego miejsca, które mógłby nazwać domem i byłoby to w pełni poza jego kontrolą.

Materiały prasowe

I czujesz to samo w stosunku do środowiska muzyki techno oraz ludzi, których spotkałeś na swojej drodze jako DJ i producent?

Nie, uważam, że z techno jest wręcz przeciwnie. Jest wiele osób, które chcą mi pomóc i dobrze rozumieją moją sytuację. Ludzie związani z techno są szczęśliwi i pomagają mi z tym, co robię. Ekipa The Meaning Of Rave jest świetnym tego przykładem.

W Turcji obecnie można doświadczyć ruchu rasistowskiego wobec Syryjczyków. I czasami nie przyznaję się kim jestem i wysłuchuję rzeczy, które nie brzmią inaczej jak faszyzm! Ale to tylko wąska grupa ludzi i nie chcę generalizować, ponieważ jest dużo dobrych Turków. Na szczęście nie ma takich problemów w środowisku techno.

Właśnie o to miałam pytać – jak wygląda Twoje życie po migracji do Turcji? Trudno było Tobie, jako obcokrajowcowi i Syryjczykowi, wejść do środowiska techno w Stambule?

Największym problemem sceny techno w Turcji jest to, że ona dopiero się rodzi – jest relatywnie mała i nie ma tam dobrego miejsca do rejwu. Ludzie związani z tworzeniem tego środowiska chcą wspierać lokalnych artystów. Ale prawda jest taka, że również niezależnym tureckim artystom bardzo trudno jest grać i występować. Lokalni promotorzy, którzy również są DJ-ami, muszą bookować znanych DJ-ów, żeby mieć publikę. Jestem tu prawie dwa lata i miałem w tym czasie dwa występy w prawie zupełnie pustych klubach.

Jeśli byłoby to możliwe, chciałbyś wyemigrować dalej do zachodnich krajów?

Próbowałem i wiele razy się nie udawało. Nie ma innego wyjścia, jak zapłacić i przedostać się przez morze, co jest bardzo niebezpieczne i równie drogie. Miałem też zaproszenie na występ w Wielkiej Brytanii, ale nie mam możliwości otrzymania wizy.

Co czyni całą sprawę jeszcze bardziej skomplikowaną jest to, że jestem Syryjczykiem i uchodźcą.

Po pierwsze aplikacje o wizę dla Syryjczyków są odrzucane w 9O-ciu procentach, po drugie jestem uchodźcą, a wyjazd za granicę jest możliwy tylko dla imigrantów przez ambasadę lub na zaproszenie do pracy.

Nawet na terenie Turcji nie mogę podróżować tak jak mam na to ochotę i jestem w Stambule, gdzie można dostać pracę. I tak, mam nadzieję, że któregoś dnia przyjadę i będę żył w Europie – tam, gdzie istnieje już dobrze rozwinięta kultura techno  i jest ona otwarta dla wszystkich.

Więc nie masz pracy związanej z muzyką, a swoje produkcje tworzysz dodatkowo. Czy trudno jest połączyć to ze sobą? Gdzie nagrywasz swoje kawałki?

Mam pełnoetatową pracę, a ostatnio jestem freelancerem, bo nie mogę dostać w Stambule zgody na pracę ze względu na zameldowanie w innym mieście. Praca ta jest bardzo odmienna od tej muzycznej.

Jeśli chodzi o nagrania, swoje kawałki produkuję w domu.

Właśnie słucham Twój set nagrany dla Орфей [orpheus] i bardzo mi się podoba. Szybkie tempo przez całą godzinę i bardzo dobra selekcja kawałków. Czym różni się Twoja praca nad własnymi produkcjami od tej nad miksami? Czy trudno jest znaleźć utwory do Twoich setów?

W obu wypadkach (produkcji i miksowania) chodzi o opowiedzenie historii i stworzenie z tego wspomnień. Nie jest trudno znaleźć tracki. Można wybrać je na Bandcamp’ie dla przykładu. Jestem też w kontakcie z wieloma artystami, którzy wysyłają mi ich muzykę.

Przechodząc do Twojej nadchodzącej EP-ki dla The Meaning Of Rave – czy cieszysz się na jej zbliżającą się premierę już 6-tego lutego 2020? Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z TMOR?

Tak, jestem bardzo szczęśliwy. I nie spodziewałem się, że zwrócę na siebie ich uwagę. Wiedziałem, że label TMOR istnieje i że bardzo podobała mi się ich muzyka. Któregoś dnia Veronique napisała do mnie. To był zaszczyt dowiedzieć się, że chcą mnie wesprzeć,  podobają im się dźwięki, które tworzę, i zapraszają mnie do wydawnictwa dla nich.

Od razu przyjąłeś zaproszenie czy trochę się wahałeś? Co czułeś w tej sytuacji?

Nie, byłem szczęśliwy z tego powodu i równie bardzo zaskoczony. Dało mi to świetny impuls do bycia bardziej kreatywnym i produktywnym, a także możliwość opowiedzenia czegoś, pewnej historii. Poczułem, że jest to dla mnie punkt startowy. OBCDN i Veronique bardzo dbają o mnie i czuję ich wsparcie przez cały czas. Bardzo im za to dziękuję.

I jestem bardzo podekscytowany premierą mojej nowej EP-ki ‘ Beginning After The End ’. Remix ‘Chemical Attack’ stworzony przez Veronique bardzo mnie ujął – jest emocjonalny i uwielbiam wschodnie wstawki, które włączyła do utworu. Jestem pewien, że spodoba się on Wam równie mocno jak mi.

Z racji, że kończymy już nasz wywiad, jeśli mógłbyś mieć jedno życzenie, czego byś sobie życzył?

Jestem wdzięczny, że żyję i mogę iść dalej. Życzę spokoju. Sobie, w przyszłości i wszystkim.

Dziękujemy za wywiad.

English version

SHAPED BY WAR – INTERVIEW

Syrian DJ and music producer – Jassass – as an artist was truly shaped by the war. Brutal and industrial soundscapes and the constant tension felt in his fast paced tracks may seem as far echoes of the uneasy past. Just a few days before the official premiere of his new EP ‘The Beginning After The End’, already supported by artists Tommy 47, Anetha, Rebekah, Parallx, SPFDJ, Regal, Shlømo or Paula Temple and which will be released on The Meaning Of Rave label on the 6th Feb 2020, we had a chance to talk to him about his personal background, music and inspirations.

Press kit

Thank you on behalf of Elektrowkreta’s crew that you agreed to take part in this interview! Starting from the beginning – do you remember your first contact with electronic music – when and where was it?

First time it was in Russia , Saint Petersburg. That day I went to one of the clubs with my friends but it was not a techno one. I wanted to spend some time with them and have fun, but somehow I wasn’t in the mood.  And then, during the party, I met someone, she came to me and told me ‘you look like you don’t enjoy this club at all’ and I confirmed, that it’s definitely true. So she invited me to come with her and she took me to a street called  Konyushennaya [it’s a street in Saint Petersburg, where such clubs as Kruzhok, Mosaique, Stackenschneider, Tancploshadka or Zinger Club are located).

Saint Petersburg, how did you end up there?

In 2014 in Syria I graduated from University Faculty of Fine Arts and got an honour degree so I enrolled a scholarship in 2016 to study for master’s degree and PhD. End of the same year I went to Russia – Saint Petersburg.

That was over three years ago. Just going back to the story from there – what was your first impression of the techno culture? Do you remember who was playing that night?

I can’t recall who played and also at that time I didn’t have the slightest idea about the electronic music and how it all works.

I came to a foreign country from Syria where life was really harsh. From the first day I’ve arrived in Russia I couldn’t believe I am still alive and I felt like I’m actually in a very different world. It was a shock for me and a really confusing experience.

When I entered the techno club for the first time I didn’t really understand what’s going on. And at first I couldn’t enjoy it at all. How could this be even enjoyable? I just stared at people around me and in no time it started to amaze me. The music was so heavy and dark and the people danced really hard to it. I felt I can crush something inside me.

So I tried to dance and then many flashbacks hit my mind from the days that passed by in Syria and all the faces of people I knew. It was hard for me to handle those emotions.

I’ve started to cry, but continued dancing. This happened to me many times.

It looks like the music resonated with your emotions and your past experiences. You went through a lot of hardships most of Western people have no idea of. If it’s not too painful are you able to tell us more about your life in Syria?

It started with the revolution and its aftermath. When I was a student at university we all lived in a constant fear of death. Imagine, every day you hear someone you know was killed or severely injured – it could have been you!

After I graduated I’ve decided, that as long as I want to stay in Syria I don’t want to wait for death. I thought, that if all of us would fear and do nothing in no time it will just make us weaker. Each day I wasn’t sure,  if I would stay alive or not, so I made up my mind and decided to act, do something and help other people. So I’ve volunteered at first aid. That opened me to see the other side of the war in Syria, what’s on front lines.

One of the toughest time I’ve been through my volunteering period was when we, as Red Cross members so about 30 men, went to help with dead bodies. We all felt obligated to do it and take bodies of those dead people to their families – no one else can do this, except of the volunteers from Red Cross and Red Crescent. That situation was so unreal. I was in aftershock for many days. And even now I don’t know, how I managed to do it.

That’s hard to imagine. How did you deal with all these experiences?

That time I felt really numb. I knew I should be strong to continue what helped me go through each day – the belief I’m doing something good for innocent people. But when I left Syria that bad feelings just cumulated inside me.

All the time I tried to find something, what could help me deal with all what was happening inside of me. I knew I should fight it and don’t let it control me. But you can’t forget the past experiences just like that.  Especially when they follow you for years not just days.

And then techno came to your life?

In the club in Saint Petersburg I didn’t even know it was techno! I called it fast music! After that first night I went to the clubs over and over again. I felt that hard music helps me heal.

And in no time I engaged myself more and more into it and finally I’ve decided I want to explain what I have inside me through techno. That’s what made me go into producing – to explore this dark part of me.

Actually not just the war and what happen to me in Syria encouraged  me to make techno music…

What was the second reason?

After I bought my first DJ controller in Russia I had a very bad experience. It made me even more down. All I wanted was to stay in that country and learn how to produce techno and make music. But one man at the university I was studying in Russia reported me as a terrorist and actually turned my life upside down.

Suddenly, after I finished the first year of language studies and enrolled in university they’ve expelled me from scholarship and departed to Syria.

And it was all because you’re a Syrian.

Yes they’ve called me a terrorist due to my nationality.

And in Syria I faced serious consequences, which arose from this situation and the fact that my scholarship was arranged between Russian and Syrian governments.

So I’ve escaped to the other side of Syria, where government has no control and tried to pass borders to Turkey. The journey took me 25 days walking and sleeping in the streets and forests. On the last day after walking for 8 hours I crossed borders.  And all the time I had  the DJ controller with me hidden down in my bag.  That area was controlled by terrorist groups and if someone caught me that time, they would definitely killed me because of it.

But I made it after all. In the end of March 2018 I arrived in Istanbul and started my life again from scratch. I’ve  started to learn how to produce techno by myself and I made  the first track in May 2019.

Do you have the patience to deal with discrimination you are facing each day?

Racism and discrimination are things that follow me wherever I go and hurt even more than the war that I survived. They cause pain that you can’t heal easily. People look at Syrians in general and label us as ‘bad people’, so every time I said I come from Syria I needed to explain that we are not bad, we are normal people.

And yes, I am patient, but I also shouldn’t be silent and accept all the badmouthing and hostility around. Dealing with it doesn’t mean I should let people judge me or judge other people in this unfair way they want to do it. Racism is not acceptable in anyway.

I can’t go back to Syria, actually I don’t even have a home or a country. It’s something that I didn’t decide. No one would be happy if he didn’t have a place called home and it was fully out of his control.

Press kit

And do you feel the same about techno music environment and the people you have met on your way as a DJ and a producer?

No, I think techno is the opposite. There are many people who want to help me and understand my situation well. Most of techno people are happy and  support what I’m doing. And The Meaning Of Rave crew is great example of it.

In Turkey nowadays you may find racism movement towards Syrian. And sometimes I just don’t admit I’m Syrian and listen to many things that are really nothing, but fascism! But it is only a small group of people and I won’t generalize as there are a lot of Turkish people, who are really good.

Luckily there is no such problem in techno environment!

This is what I actually wanted to ask you – how does your life look after migrating to Turkey? Was it hard for you as a foreigner and a Syrian to enter the techno environment in Istanbul?

The biggest problem with techno scene in Turkey is it’s just getting started  – it’s relatively small and there’s actually no proper place to rave. People involved in creating techno scene want to support the locals. But the truth is it’s also hard for independent Turkish artists to play and have gigs . Local promoters, who are DJs as well, need to book famous DJs for the crowds to come. I’m here for almost two years and I just had two gigs in almost empty clubs.

If it would be possible, would you like to migrate further more to Western countries?

I tried and failed many times. There is no other way, but to pay money and go by the sea, which is so dangerous and too expensive. Also I’ve had invitations to play in UK but there’s no way to get a VISA. What’s making it even more complicated is the fact I’m Syrian and a refugee.

Firstly 90% VISA applications for Syrians will be rejected, secondly I’m a refugee – to go abroad is possible only for immigrants from embassy or by work invitation.

Even inside Turkey I can’t travel and I’m staying in Istanbul, where I can actually get a job and work.

And yes, I hope one day I’ll come and live in Europe – where there is this well-developed techno culture and it’s open.

So you don’t have a music-related job and you work on your production as an addition? Is it hard to manage both? Where are you recording your tracks?

I have a full time job and recently I work as freelancer because I can’t get a work permit due to my registration in other city. The job I have is really far from music.

When it comes to recording, I produce my tracks at home.

Right now I am listening to your set recorded for Орфей [orpheus] – and I really enjoy it – fast paced through the whole hour and a great selection of tracks – how is it different to work on your own productions from a work you do on mix/set? Is it hard to find tracks for your set?

For both things (producing and mixing) there is a way to tell a story and make memories from it. Finding tracks is not hard. You can mostly pick them from Bandcamp for example and I’m also in touch with many artists and they send me their music as well.

So going to your forthcoming EP for The Meaning Of Rave, are you happy for the incoming release on 6th February 2020? How did your adventure with TMOR started?

Yes, I am really happy. And actually I was not expecting their attention. I knew that the label TMOR existed and I really liked their music. One day Veronique texted me. It was a great honour to find out, that they wanted to support me, like sounds I’m producing and they’ve also invited me to make a release for TMOR.

Have you accepted the invitation from the start or hesitated a little? How did you feel about it?

No, I was happy for sure and really surprised as well. It gave me a really good push to be more creative and productive. It gave me a chance to make something, to tell a story. I really felt it’s the starting point for me. OBCDN and Veronique are taking really good care of me and I feel their full support all the time. I really want to thank them for that.

And I am really thrilled for the premiere of my new EP ‚Beginning After The End’. Remix of my ‚Chemical Attack’ made by Veronique really touched me – it’s very emotional and I love the eastern elements she mixed in it. I’m sure you will enjoy listening to it as much as I did.

As we are coming to an end of this interview, if you could have one wish, what would you wish for?

I’m glad I’m alive and continue. I wish for peace. For me and my future and for all.

Thank you for the interview.

Warto przeczytać

Zostaw Komentarz

%d bloggers like this: