Strona Główna BlogWywiady „To, co teraz gram i produkuję, to wynik rozwoju i lat słuchania techno.” – Elektrowywiad #10 Szmer

„To, co teraz gram i produkuję, to wynik rozwoju i lat słuchania techno.” – Elektrowywiad #10 Szmer

by Damian Badziąg
0 komentarz

Fot. Helena Majewska
Szmer​ to artysta na polskiej scenie nie tak młody, jak mogłoby się wydawać.   Mimo niedługiego stażu pod nowo powstałym aliasem Michał może pochwalić się wydanymi produkcjami da DRVMS LTD.​ i Wunderblock​, jak i również występami na najważniejszych eventach muzycznych w naszym kraju. W swoim premierowym wywiadzie opowiedział nam o swoich początkach, znajomości z Modifer​em, z którym do niedawna współtworzył The Effaith​, powodach odejścia z Mødule​, zamiłowaniu do twórczości Luka Slatera, live actach, czy „excelu w głowie”, który pomógł mu zdefiniować siebie samego na nowo. Zapraszamy do lektury!
***********************

Jak po dziś dzień wspominasz swoje początki, gdy zaczynałeś swoją przygodę z muzyką jako Lazy M?

Myślę, że popełniłem wtedy sporo błędów, jak np. wydawanie wszystkiego, co udało mi się skończyć. To odbiło się na jakości wydań, ale z drugiej strony są kawałki, które uważam za niezłe do dziś. Ogólnie, to był niezły czas. Jeszcze nie było takiej fali gwiazdek Instagrama i bardziej liczyła się muzyka, niż image w social media, albo tak mi się wtedy wydawało. Poznałem wtedy też Rrapha i wiele innych ciekawych osób tworzących inne gatunki muzyczne, z którymi nadal mam dobry kontakt. Pracowałem wtedy bardzo intensywnie nad muzyką. Wracałem ze szkoły po 14:00 i od razu zabierałem się do pracy. Potem w czasie studiów nie miałem już tak wiele czasu i przestałem być aktywny. Ksywka też śmiesznie brzmiała. Do zamknięcia.

Gwiazdki Instagrama?

Mam na myśli dj’ów i dj’ki, którzy wydaje się, że więcej energii wkładają w social media i budowanie otoczki wokół siebie, niż produkcje, szukanie muzyki i trening. Takie czasy. Wątek był wiele razy poruszany przez inne osoby, więc pozostaje mi tylko odesłać do artykułu pt. „Is music journalism in crisis?” opublikowanym na XL8R, który wyjaśnia cały temat.

Buisness techno pełną gębą, prawda?

Zgadza się niczym hajs. Chyba, że grasz za tzw. „fryty”.

Jaką drogą przebył Michał Aleksiewicz, by ostatecznie to Szmer był tym wcieleniem, z którym – jak domniemam – łączy swoją muzyczną przyszłość?

Niestety bardzo długą drogę. W 2010 lub 2011 r. poznałem Pawła Ławniczaka, z którym w 2013 utworzyłem The Effaith (tu chyba nie miałem znów szczęścia do nazwy aliasu, bo ludzie zazwyczaj czytali to jako „Efajat”), jednak w pewnym momencie obaj stwierdziliśmy, że warto grać też oddzielnie. Zatem na początku 2018 r. wymyśliłem Szmer, a pod koniec zeszłego roku po długim namyśle pożegnałem się z The Effaith i Module. Męczyła mnie pomoc w organizacji wydarzeń, na których zdarzyło się, że traciliśmy pieniądze i zabierało mi to sporo czasu. Nie czułem też, że promotorka to coś, czym chcę się zajmować. Natomiast powodem rozwiązania The Effaith był brak czasu na ciągnięcie dwóch projektów jako producent, jak i również względy finansowe (dzielenie stawki na dwoje). Pod koniec 2018 r. wiele się u mnie zmieniło. Zrobiłem jakby „excela w głowie” i przemyślałem wiele spraw, nie tylko tych związanych z działalnością muzyczną. Skupiłem się też mocniej na rozwoju zawodowym, z którego jestem dziś bardzo zadowolony. Mimo wybrania innych dróg mamy kontakt z całym teamem i jest ok. Teraz mogę stwierdzić, że na reszcie koniec poszukiwań „własnego ja” i mam nadzieję pozostać przy Szmer do końca.

Jak nawiązała się Wasza znajomość z Pawłem i dalsza współpraca? Jakby nie było dzieliłeś z nim wspólnie praktycznie połowę swojej kariery.

O ile dobrze pamiętam Paweł zabookował mnie na imprezę w jego rodzinnym Wałbrzychu w 2011 roku. Od tamtej pory sporo rozmawialiśmy i zaprzyjaźniliśmy się. Potem w 2012 r. zagraliśmy b2b na imprezie nad jeziorem w okolicach Wałbrzycha, po której wpadliśmy na pomysł, żeby połączyć siły, ponieważ grało nam się wyśmienicie ze względu na bardzo podobne gusta. Dalsza współpraca układała się bardzo dobrze do momentu utworzenia solowych aliasów, oraz zawirowań w życiu prywatnym. Paweł rozwijał i nadal rozwija własny biznes, a ja chciałem skupić się na rozwoju zawodowym oraz jako producent.

Będąc już członkiem The Effaith nie miałeś z tyłu głowy, że pewnego dnia chciałbyś jednak pracować sam na swoje nazwisko, że praca w duecie to jednak nie jest to, czego byś oczekiwał od swoim muzycznych planów i oczekiwań?

Gdzieś tam daleko w głowie miałem taką myśl, owszem. Natomiast wtedy nie miałem jakiegoś mega konkretnego planu na to wszystko i nie spodziewałem się, że będziemy sporo grać. Teraz w sumie też nie mam konkretnego planu. Po prostu robię muzykę i wysyłam demo.

I jak z tym rozwojem jest u Ciebie? Jakiej branży dotyczy?

Postanowiłem przebranżowić się ze specjalisty ds. e-commerce na stanowisko UX Designera. We wrześniu przeszedłem z wcześniej wspomnianego stanowiska w agencji interaktywnej do software house, ale nadal zostaje w e-commerce. Obecnie projektuje sklepy internetowe. Druga sfera rozwoju to produkcja muzyczna. Pracuje więcej, bardziej regularnie i z większą motywacją. Wiele mi w tym pomagają znajomi, np Michał Jabłoński w kwestiach technicznych, dzięki któremu sporo podciągnąłem wiele elementów w utworach. Czasem pytam też chłopaków z Module o zdanie.

Fot. Bunker Events

Które z elementów dla przykładu?

Mix stopy z bassem, przestrzeń i panorama, dopracowanie elementów perkusyjnych. Czasem też dzielimy się z Michałem i Prizmem wiedzą na wspólnym czacie. Brakowało mi tego przez pewien czas i dobrze, że wróciłem do częstych rozmów na temat produkcji z innymi producentami, co robiłem wcześniej na początku.

W którym momencie stwierdziłeś, że granie wyłącznie dj setów to zdecydowanie za mało, jak na Twoje możliwości? Zmierzam do tego, czy w momencie, gdy zaczynałeś grać miałeś w planach również produkować muzykę?

Zacząłem od produkcji, a nie od grania. Z czasem, gdy już sporo wydałem, dostałem propozycję grania w Austrii i zgodziłem się. Miałem sporo czasu na naukę, więc ogarnąłem to z pomocą kolegi i nauczyłem się grać z CD. W lutym 2011 roku zagrałem po raz pierwszy, a pierwsze wydanie to kwiecień 2010.

W trakcie ostatniej edycji Upper Festival miałem niewątpliwą przyjemność poznać Juliusa Deblera znanego szerzej jako Introversion. W trakcie występu live Schwefelgelb zapytałem go o to, kiedy będzie nam dane usłyszeć jego samego w tej właśnie formule. Opowiedział mi prześmiewczo, że raczej nigdy ponieważ – i tu zacytuję :- „I don’t know how to do it ”. Rzeczywiście tak trudno opanować granie live’ów? Jak to wyglądało u Ciebie?

Pytałem go o to samo podczas Agregatik. Odpowiedział w ten sam sposób, haha. Są różne sposoby na granie live, które różnią się złożonością. Do pierwszego live przygotowywałem się około miesiąca. Zrobiłem tracklistę, potem renderowałem ścieżki z utworów i je loopowałem. Na końcu ćwiczyłem 2 dni przed zagraniem. Tutoriale na Youtubie i znajomi to chyba najlepsze sposoby na ogarnięcie tego tematu, który nie jest tak trudny, jak się może wydawać. Problemem u mnie było samo brzmienie utworów, które było gorsze w porównaniu z wersjami zmasterowanymi przez inżyniera. To problem wielu artystów, co da się usłyszeć słuchając ich live, a potem utworów w normalnej wersji.

Twój debiutancki live w trakcie ostatniej edycji Revive Festival śni się Tobie po nocach? Mógłbyś przybliżyć mniej zorientowanym w temacie, co się wydarzyło?

Na szczęście nie. Stresowałem się na maxa, a to zdarzyło mi się wcześniej tylko podczas pierwszego występu i Fort Open Air w sierpniu tego roku. W połowie padł mi interfejs audio, ale szybko udało mi się go zrestartować i wszystko wróciło do normy. Niesmak jednak pozostał, a interfejs szybko wymieniłem na inny.

Jak bardzo różnił się Twój pierwszy live act, od tego zagranego 5 miesięcy później w trakcie Agregatik 2019?

Niewiele. Połowę utworów wymieniłem na nowsze i to w zasadzie tyle.

Zadałem już to pytanie Violentowi, w trakcie naszego wywiadu, jednak zważywszy, że z niniejszym zagadnieniem masz również do czynienia, nie widzę przeszkód by i Tobie go nie zadać. Większą frajdę sprawiają Tobie dj sety, czy live acty?

Zdecydowanie dj-sety! DJ-set nigdy nie planuje i nie zastanawiam się z jakim repertuarem polecę, co niestety muszę wcześniej zdefiniować podczas układania live. DJ-sety dają mi tez więcej frajdy, bo pozwalam sobie na improwizacje, loopowanie i bardziej agresywny styl grania.

Skąd zamiłowanie do muzyki, którą grywasz i produkujesz?

To, co teraz gram i produkuje, to wynik rozwoju i lat słuchania techno. Wstyd się przyznać, ale byłem fanem Drumcode. Ciesze się, że obecnie jestem psychofanem Planetary Assault Systems.

Skąd zamiłowanie akurat do Luka Slatera?

Przekonał mnie prostymi motywami przewodnimi, świetnie zaaranżowaną perkusją, dynamiką utworów i unikalnym stylem. Nie znam drugiego producenta jak on. Wywołuje u mnie ogromny szacunek ze względu na trzymanie się swojego stylu przez cały czas trwania jego kariery, zatem nie jest „chorągiewką”. Mimo tego potrafi zaskoczyć z każdym kolejnym wydaniem.

Czy do któregoś z utworów Brytyjczyka masz wyjątkowy sentyment ?

Mam dwa ulubione, tj. „Arc”, oraz remix do utworu Josh Wink – „Denial”. Ten drugi mam na winylu!

Jak u Ciebie wygląda sprawa z winylami? Kolekcjonujesz?

Przestałem ponad rok temu i pozbyłem się części kolekcji. Teraz kupuje tylko starsze wydania na Discogs, ale to też rzadko. Preferuje granie z USB, choć czasem zabieram ze sobą torbę z ulubionymi płytami jak nie bolą mnie tego dnia plecy od siedzenia przed komputerem

Fot. Bunker Events

Dlaczego pozbyłeś się części kolekcji?

Pozbyłem się ich, bo chciałem sobie zostawić tylko ulubione wydania. Część z nich oddałem nawet za darmo znajomym. Nadal mam ich trochę, a nie chce żeby się marnowały u mnie na półce, więc pewnie niedługo resztę wystawie na sprzedaż.

Członkostwo w Subraum Records to jeden z kilku przystanków w Twojej karierze. Podobnie jak do niedawna kolektyw Module. Jak przez pryzmat czasu oceniłbyś działalność w obu projektach biorąc pod uwagę, że w tym drugim chociażby zorganizowaliście wspólnie imprezy chociażby z Amonikiem, Oake, Rebekhą, czy Remco Beekwilderem.

Współpraca w Module przebiegała bardziej profesjonalnie, a przygoda z Subraum nie trwała długo, bo zorganizowaliśmy wspólnie chyba 3-4 imprezy. Z racji tego, że współpraca z Module trwała dłużej to mieliśmy nawet w planach odpalenie labelu winylowego, ale ze względu na brak czasu porzuciliśmy ten pomysł, mimo, że mogło to wyjść naprawdę dobrze. Podjęliśmy decyzję, że lepiej będzie skupić się porządnie na imprezach, niż mieć braki w czasie na prowadzenie dwóch działalności w ramach Module.

Definitywnie zrezygnowałeś z promotorki ?

Myślę, że tak. Chyba nigdy nie byłem tym bardzo zainteresowany, ale marzy mi się zrobienie imprezy ze Sterac aka Steve Rachamd, Planetary Assault Systems, lub Jeroen Search na swoje 30-te urodziny.

Biorąc pod uwagę, że wielu artystów organizuje swoje imprezy urodzinowe, to czy de facto stoi coś na przeszkodzie, być i Ty zorganizował swoją?

Jedyne czego bym się obawiał to straty, która w przypadku Jeroen Search jest raczej pewna. Szkoda, że taki artysta jak on nigdy nie grał w naszym kraju. Kiedyś w Module rozmawialiśmy o planach i padło coś w stylu „Zadig i Tadeo w Gotyckiej!”, a Paweł odpisał „no fajnie bym się bawił pośród tych 150 osób.”. No cóż, życie.

Z czego Twoim zdaniem wynika fakt, że artysta pokroju Jeroena Sercha nie jest tak bardzo znany w naszym kraju?

Myślę, że powodem jest jego czterocyfrowa stawka (pytaliśmy o nią), która jest niewspółmierna do tzw. „hajpu”, którego Jeroen w Polsce wśród klubowiczów raczej nie ma, a promotorzy – szczególnie mniejsi – nie są w stanie podjąć takiego ryzyka.

Miałeś w swojej – krótkiej, bo krótkiej – karierze promotorskiej podobnego typu „problem”, że artysta, którego chciałeś/chcieliście zabookować nie był i nie jest – mówiąc wprost – gotowy na warunki naszej sceny?

Jasne. Mieliśmy tzw „wishlistę” z takimi artystami!

W ramach ostatniego pytanie powrócę do długo niezadanego: jakie plany na przyszłość?

W listopadzie wyjdzie ep’ka z trzema utworami i remiksami od Uun i Vertical Spectrum w labelu Abstraction. Potem ep’ka w From 0-1 z remiksem od WHT MOTH, a w międzyczasie podcast w Invite’s Choice i innej popularnej podcastowni, ale na razie nie mogę zdradzić, o którą chodzi.

Dziękuję Michał za poświęcony czas. To była wielka przyjemność!

Również dziękuję! Przemiło się rozmawiało.


Warto przeczytać

Zostaw Komentarz

%d bloggers like this: